(...)- Oo widzę że już poznałeś moją córkę..
- Nie miałem jeszcze okazji
- Nie? Cóż więc to jest... - zaczął Waldemar lecz Klaudia mu przerwała
- Klaudia Majewska - spojrzała na niego z wyższością w oczach i podała grzecznie rękę - córka Waldemara Majewskiego - wyróżniła słowo "córka"
- Tak właśnie to moja córka - powtórzył Waldemar
- Marcin Gołaczewski bardzo mi miło - odwzajemnił uścisk
- O widzę że już reszta zawodników jest, możemy zaczynać rozgrzewkę. To na początek 20 kółek wokół boiska.
Wszyscy chłopacy zaczęli biec, a Klaudia stanęła jakby niby nic obok taty i się przyglądała.
- A ty co tak stoisz? - zapytał zdziwiony
- No chyba nie sądzisz że będę biegała
- Tak właśnie sądzę
- No chyba nie
- Już!
Klaudia nie miała innego wyjścia, dołączyła do chłopaków którzy biegali, ku zaskoczeniu wszystkim była najszybsza wyprzedziła wszystkich, a gdy skończyła nie miała nawet zadyszki. Wszyscy zbiegli się wokół trenera strasznie dysząc.
- Co wy tacy zdyszani? - zadziwiła się Klaudia
- Zdyszani biegiem! - próbował wykrztusić z siebie kilka słów jeden z zawodników
- Biegiem? tym się zmęczyliście? Ha ha słabeusze! - kpiła sobie z nich dziewczyna
- Ej uważaj na słowa!
- Bo co? Pobijesz mnie?
- Ej ej ej dzieci spokojnie - wtrącił się w kłótnie Waldemar - za kłótnie dodatkowe 7 kółeczek już!
Klaudia bez sprzeciwu zaczęła biec pierwsza chwilę później zobaczyła jak wyprzedza ją Marcin, ale ona nie dała za wygraną. Pod koniec 7 kółka ostatecznie to Klaudia wygrała wyścig.
- A więc zagramy teraz meczyk, przegrana drużyna biega 10 kółek karnych. Więc tak pierwsza drużyna (...) i Klaudia, druga drużyna (...) i Marcin.
- Ej my mamy grać z dziewczyną?! - krzyczał i awanturował się jeden z zawodników
- Jeśli coś Ci nie pasuje tam są drzwi i możesz nie wracać! - upomniał go trener
- Nie no spoko - uspokoił się
- A więc zaczynamy! - Waldemar rozpoczął gwizdkiem mecz, Klaudia z Marcinem rywalizowali zacięcie, ale mecz skończył się z korzyścią dla Klaudii bo 12:7 z czego ona strzeliła 9 goli.
- Miłego biegania - uśmiechnęła się pod nosem dziewczyna przechodząc obok Marcina.
- Jutro, wyścig, na 7 kilometrów, w parku, godzina 7 rano!
- Okej - dziewczyna bez wahania odwróciła się do piłkarza albo "piłkarzyny" jak nazywała go. - Tylko nie wypluj wnętrzności po kilometrze.
- Już o to się nie bój!
Klaudia zniknęła w szatni w oklaskach swojej wygranej drużyny. Razem z ojcem wyrobili przepustkę na stadion "Majaków" oraz na stadion Narodowy. Potem razem wrócili do domu na kolację którą przyrządziła Klaudia. Następnie zalegli na kanapie oglądając jakąś powtórkę programu rozrywkowego.
- Nie wiedziałem że masz taką kondycję - przerwał cisze Waldemar
- Jeszcze wielu rzeczy o mnie nie wiesz
- Ale mam nadziej że niedozwolonych używkach nie byłaś! - powiedział stanowczo
- Tato! Nigdy nie brała i nie wezmę tego to ust!
- Dobrze dobrze już spokojnie, chciałem mieć pewność
- Teraz już masz. A teraz przepraszam idę sie wykąpać i położyć spać przed jutrzejszym wyścigiem.
- Słyszałem że będziesz się ścigać z Marcinem
- Tak i zamierzam wygrać
- Marcin ma słaby punkt
- Jaki?
- Nienawidzi biegać po asfalcie, lepiej czuje się na trawie.
- Dziękuje tato, zapamiętam ta cenną rade. Dobranoc - Klaudia przesłała tacie całusa i zniknęła za schodach.
Następnego dnia wstała o 5:30 żeby przygotować się na bieg. Zjadła pożywne śniadanie, ubrała strój najwygodniejszy do biegania, z odsłoniętym brzuchem i krótkimi spodenkami, włosy związała w kucyk i pewnym krokiem parę minut przed 7 ruszyła, a raczej pobiegła w stronę parku, gdzie czekał już na nią Marcin.
- Gotowa? - powiedział oschło
- Żeby Cię poniżyć? Zawsze! - powiedziała z satysfakcja w głosie
- Nie bądź tego taka pewna!
- Zobaczymy.
Oboje wystartowali równo, biegli razem obok siebie przez 5 kilometrów gdy nagle Marcin przewrócił się i złapał za serce....
------------------------------------------------------
Następny rozdział dodam jak będą 2 komentarze!! :D Miłego czytania :D
sobota, 16 lutego 2013
piątek, 15 lutego 2013
3.
Klaudia spędziła najbliższe 5 dni w swoim pokoju, nic nie jedząc, nic nie pijąc. Do Waldemara dzwonili ze szkoły z pytaniem dlaczego córka nie chodzi do szkoły, wyjaśnił wszystko o co chodzi, dyrektor zrozumiał całą sytuację i już nie zawracał głowy. Klaudia cały czas siedziała na łóżku i płakała "Jak ona mogła dać się?" "To wszystko przez Rafała" Po głowie chodziły jej różne myśli. Wyglądając przez okno postanowiła że wyjdzie się przewietrzyć. Wyszła po cichu z pokoju i zeszła na dół do salonu gdzie siedział Waldemar.
- Tato? - powiedziała niepewnie
- Klaudia! - poderwał się z kanapy przytulając ją bardzo mocno do siebie
- Przepraszam - po jej policzku spłynęła łza
- Ale za co ty mnie dziecko przepraszasz? - wziął jej głowę w ręce i patrzył w oczy
- Przepraszam... - przytuliła się do ojca i zaczęła znowu płakać
- Już nie płacz, proszę nie płacz wszystko będzie dobrze zobaczysz.
Klaudia uspokoiła się trochę, Waldemar zrobił jej obiad, pilnował żeby wszystko zjadła. Klaudia próbowała się wymigać z jedzenia ale tata był nieugięty.
- Tato? - zaczęła niepewnie - mogę wyjść sie przewietrzyć?
- Oczywiście ale nie wracaj późno! i weź telefon
- No właśnie jeśli chodzi o telefon.... zgubiłam - zrobiła smutna minkę
- Co ja się z tobą mam, jutro jedziemy po telefon
- Dzięki - podeszła pocałowała w policzek - To ja idę
- Wróć przed 20!
- Okej!!
Klaudia spacerowała po całej Warszawie około 3 godzin. Poszła na starówkę, przechadzała się obok stadionu, aż w końcu trafiła pod stadion Majakowa. Usiadła na ławce i siedziała rozmyślając o życiu. Nawet nie zauważyła kiedy zaczęła płakać bo przypominała jej się ta sytuacja z klubu. Schowała twarz w ręce i pozwoliła łzom swobodnie płynąć rozmazując jej makijaż.
- Przepraszam, mogę w czymś pomóc? - podszedł do niej wysoki brunet
- Nie nie dziękuje ja już... - Klaudia wstała z ławki udając się w stronę ulicy
- Ale proszę poczekać! Stój! - złapał ją za rekę
- Puść mnie!
- Przepraszam..upuściłaś... - ale Klaudia już nic nie usłyszała ponieważ zaczęła biec.
Marcin stał jeszcze trochę pod stadionem dopóki Klaudia nie zniknęła mu z oczu. Po czym udał się do swojego samochodu, a potem do domu. Cały czas myślał o nieznajomej którą zobaczył całą zapłakaną pod stadionem.
Klaudia wróciła do domu, od razu wzięła prysznic przebrała się w pidżamę i poszła zjeść kolację.
- Widzę że wrócił Ci apetyt
- To chyba dobrze?
- No tak tak ale na twoim brzuszku widzę już mała oponkę - podśmiewał się z niej Waldemar
- Tato! Ja nie jestem jednym z tych twoich piłkarzy którzy muszą dbać o linię, i że jak przytyję jeden kilogram to biegam dodatkowo 10 kółek.
- Dobrze dobrze przecież ja nic nie mówię. Co tam smacznego robisz?
- Bruschetta z pomidorami i mozzarellą
- Mmmm to może i ja się skuszę
- Proszę bardzo - Klaudia nałożyła ojcu na talerz danie i sama usiadła i się zajadała
- Mam pomysł, jutro zrób sobie wolne w szkole i jedź ze mną na trening, poznasz chłopaków, a i wyrobimy Ci przepustkę żebyś mogła sobie kiedy chcesz wchodzić na stadion. Co ty na to?
- Spoko
- Spoko?
- Oczywiście ojcze. Lepiej?
- Oczywiście - pod śmiał się Waldemar
- A można tam sobie pograć?
- Pewnie, tylko musisz wziąć strój i korki
- Da się zrobić. Smakowało? - zapytała gdy wszystko zjadła
- Było pyszne. Masz talent po mamie
- Wiem, to chyba jedyne co po niej mam, bo bransoletkę zgubiłam
- Ależ nie! Masz jeszcze urodę po niej! Znajdzie się
- Dobra idę się spakować.
- Idź idź. Pamiętaj kocham Cię - pocałował Klaudię w czoło
- Ja ciebie też - przytuliła się do ojca - Dobranoc
- Dobranoc słońce. Śpij dobrze!
Klaudia jeszcze długo potem nie mogła usnąć wierciła się w łóżku, chodziła po całym pokoju. Spakowała się na trening. Usnęła dopiero po 3 w nocy. O 9 rano obudziło ja pukanie do drzwi.
- Klaudia wstawaj jest juz 9
- Jeszcze 5 minut - przykryła się kołdrą aż po głowę
- Jak mamy jechać po telefon to musisz wstać teraz!
- Już idę! - chcąc nie chcąc musiała wstać z łóżka. Doprowadziła się do porządku, umyła, ubrała, pomalowała, włosy spięła w kucyk i zeszła na dół.
- Śniadanie
- Chętnie - uśmiechnęła się siadając do stołu
- Najpierw pojedziemy po telefon i... - przerwał
- i... ?
- Najpierw pojedziemy po telefon, a potem na trening okej?
- Zacząłeś to skończ! I..?
- I... nie ważne!
- Oj tato!
- Oj Klaudia! - przekomarzał się z nią Waldemar - Jedz szybko bo nie zdążymy!
- Już zjadłam możemy jechać.
- Okej to idź już do samochodu ja wezmę swoją torbę i możemy jechać.
30 minut później Klaudia z tatą byli już w sklepie. Klaudia chodziła po całym sklepie ale żaden telefon jej się nie podobał. W końcu sprzedawca przyniósł Iphona 5 Klaudii od razu zaświeciły się oczka.
- Okej, to my ten telefon poprosimy, i jeszcze Klaudia idź tam popatrz na laptopy - rozkazał jej Waldemar patrząc na jej reakcję. Klaudia nie powiedziała słowa i od razu poleciała do laptopów, ale powtórzyła się zabawa z telefonami, żadnego dla siebie nie wybrała.
- Mamy promocję - zaczął sprzedawca - Przy zakupie telefonu Iphone 5 laptop Apple -10%
- Bierzemy!
- Jaki kolor laptopa pani sobie życzy?
- A jakie są?
- Czerwony, szary, czarny, biały, zielony i niebieski
- No nie wiem jest za duży wybór
- Mamy też taki z wymiennymi obudowami. Wystarczy dokupić obudowę i można zmieniać kiedy się chce.
- To my go poprosimy i wszystkie obudowy jakie macie w różnych kolorach - wtrącił się Waldemar
- Ale tato!
- Tak księżniczko?
- Masz tyle...
- Spokojnie
- To razem będzie 6,500 zł z rabatem
- Proszę - Waldemar wyjął kartę płatnicza i podał sprzedawcy
- Dziękujemy i zapraszamy ponownie
- Dziękujemy
- Podoba się? - zapytał Waldemar gdy tylko wyszli ze sklepu
- Bardzo! - rzuciła się mu na szyję
- Tylko teraz nie zgub ani telefonu ani laptopa!
- Oczywiście. Będę pilnować jak oka w głowie!
- Mam nadziej. Dobra jedziemy bo się spóźnimy na trening.
Klaudia i Waldemar udali się w stronę stadionu, po drodze było mnóstwo korków, dlatego jechali dość długo, ale koniec końców nie spóźnili się, a byli nawet przed czasem. Waldemar otworzył Klaudii szatnie rezerwową i kazała się przebrać, a potem wyjść na murawę dał jej piłkę, a sam poszedł powypełniać dokumenty związane z przepustką i wyjazdem drużyny na obóz przygotowawczy. Klaudia tak jak jej kazał ojciec przebrała się wzięła piłkę i wyszła na murawę. Zaczęła sobie odbijać piłkę, robić różne tricki, nie zauważyła nawet że kilka piłkarzy Majakowa uważnie jej się przygląda z podziwem. W pewnym momecie na murawę wparował Marcin.
- Ej! Złaź z murawy! - krzyczał do Klaudii Marcin
- Może grzeczniej! - odpyskowała Klaudia
- Bo co!?
- Bo gówno!
- Ej zaraz ty jesteś tą dziewczyną z ławki!
- Może... nic Ci do tego
- Oo widzę że już poznałeś moją córkę..
-------------------------------------------------------------------------------
A wiec mamy trzeci rozdział :) Mam nadzieje że się podoba :)
- Tato? - powiedziała niepewnie
- Klaudia! - poderwał się z kanapy przytulając ją bardzo mocno do siebie
- Przepraszam - po jej policzku spłynęła łza
- Ale za co ty mnie dziecko przepraszasz? - wziął jej głowę w ręce i patrzył w oczy
- Przepraszam... - przytuliła się do ojca i zaczęła znowu płakać
- Już nie płacz, proszę nie płacz wszystko będzie dobrze zobaczysz.
Klaudia uspokoiła się trochę, Waldemar zrobił jej obiad, pilnował żeby wszystko zjadła. Klaudia próbowała się wymigać z jedzenia ale tata był nieugięty.
- Tato? - zaczęła niepewnie - mogę wyjść sie przewietrzyć?
- Oczywiście ale nie wracaj późno! i weź telefon
- No właśnie jeśli chodzi o telefon.... zgubiłam - zrobiła smutna minkę
- Co ja się z tobą mam, jutro jedziemy po telefon
- Dzięki - podeszła pocałowała w policzek - To ja idę
- Wróć przed 20!
- Okej!!
Klaudia spacerowała po całej Warszawie około 3 godzin. Poszła na starówkę, przechadzała się obok stadionu, aż w końcu trafiła pod stadion Majakowa. Usiadła na ławce i siedziała rozmyślając o życiu. Nawet nie zauważyła kiedy zaczęła płakać bo przypominała jej się ta sytuacja z klubu. Schowała twarz w ręce i pozwoliła łzom swobodnie płynąć rozmazując jej makijaż.
- Przepraszam, mogę w czymś pomóc? - podszedł do niej wysoki brunet
- Nie nie dziękuje ja już... - Klaudia wstała z ławki udając się w stronę ulicy
- Ale proszę poczekać! Stój! - złapał ją za rekę
- Puść mnie!
- Przepraszam..upuściłaś... - ale Klaudia już nic nie usłyszała ponieważ zaczęła biec.
Marcin stał jeszcze trochę pod stadionem dopóki Klaudia nie zniknęła mu z oczu. Po czym udał się do swojego samochodu, a potem do domu. Cały czas myślał o nieznajomej którą zobaczył całą zapłakaną pod stadionem.
Klaudia wróciła do domu, od razu wzięła prysznic przebrała się w pidżamę i poszła zjeść kolację.
- Widzę że wrócił Ci apetyt
- To chyba dobrze?
- No tak tak ale na twoim brzuszku widzę już mała oponkę - podśmiewał się z niej Waldemar
- Tato! Ja nie jestem jednym z tych twoich piłkarzy którzy muszą dbać o linię, i że jak przytyję jeden kilogram to biegam dodatkowo 10 kółek.
- Dobrze dobrze przecież ja nic nie mówię. Co tam smacznego robisz?
- Bruschetta z pomidorami i mozzarellą
- Mmmm to może i ja się skuszę
- Proszę bardzo - Klaudia nałożyła ojcu na talerz danie i sama usiadła i się zajadała
- Mam pomysł, jutro zrób sobie wolne w szkole i jedź ze mną na trening, poznasz chłopaków, a i wyrobimy Ci przepustkę żebyś mogła sobie kiedy chcesz wchodzić na stadion. Co ty na to?
- Spoko
- Spoko?
- Oczywiście ojcze. Lepiej?
- Oczywiście - pod śmiał się Waldemar
- A można tam sobie pograć?
- Pewnie, tylko musisz wziąć strój i korki
- Da się zrobić. Smakowało? - zapytała gdy wszystko zjadła
- Było pyszne. Masz talent po mamie
- Wiem, to chyba jedyne co po niej mam, bo bransoletkę zgubiłam
- Ależ nie! Masz jeszcze urodę po niej! Znajdzie się
- Dobra idę się spakować.
- Idź idź. Pamiętaj kocham Cię - pocałował Klaudię w czoło
- Ja ciebie też - przytuliła się do ojca - Dobranoc
- Dobranoc słońce. Śpij dobrze!
Klaudia jeszcze długo potem nie mogła usnąć wierciła się w łóżku, chodziła po całym pokoju. Spakowała się na trening. Usnęła dopiero po 3 w nocy. O 9 rano obudziło ja pukanie do drzwi.
- Klaudia wstawaj jest juz 9
- Jeszcze 5 minut - przykryła się kołdrą aż po głowę
- Jak mamy jechać po telefon to musisz wstać teraz!
- Już idę! - chcąc nie chcąc musiała wstać z łóżka. Doprowadziła się do porządku, umyła, ubrała, pomalowała, włosy spięła w kucyk i zeszła na dół.
- Śniadanie
- Chętnie - uśmiechnęła się siadając do stołu
- Najpierw pojedziemy po telefon i... - przerwał
- i... ?
- Najpierw pojedziemy po telefon, a potem na trening okej?
- Zacząłeś to skończ! I..?
- I... nie ważne!
- Oj tato!
- Oj Klaudia! - przekomarzał się z nią Waldemar - Jedz szybko bo nie zdążymy!
- Już zjadłam możemy jechać.
- Okej to idź już do samochodu ja wezmę swoją torbę i możemy jechać.
30 minut później Klaudia z tatą byli już w sklepie. Klaudia chodziła po całym sklepie ale żaden telefon jej się nie podobał. W końcu sprzedawca przyniósł Iphona 5 Klaudii od razu zaświeciły się oczka.
- Okej, to my ten telefon poprosimy, i jeszcze Klaudia idź tam popatrz na laptopy - rozkazał jej Waldemar patrząc na jej reakcję. Klaudia nie powiedziała słowa i od razu poleciała do laptopów, ale powtórzyła się zabawa z telefonami, żadnego dla siebie nie wybrała.
- Mamy promocję - zaczął sprzedawca - Przy zakupie telefonu Iphone 5 laptop Apple -10%
- Bierzemy!
- Jaki kolor laptopa pani sobie życzy?
- A jakie są?
- Czerwony, szary, czarny, biały, zielony i niebieski
- No nie wiem jest za duży wybór
- Mamy też taki z wymiennymi obudowami. Wystarczy dokupić obudowę i można zmieniać kiedy się chce.
- To my go poprosimy i wszystkie obudowy jakie macie w różnych kolorach - wtrącił się Waldemar
- Ale tato!
- Tak księżniczko?
- Masz tyle...
- Spokojnie
- To razem będzie 6,500 zł z rabatem
- Proszę - Waldemar wyjął kartę płatnicza i podał sprzedawcy
- Dziękujemy i zapraszamy ponownie
- Dziękujemy
- Podoba się? - zapytał Waldemar gdy tylko wyszli ze sklepu
- Bardzo! - rzuciła się mu na szyję
- Tylko teraz nie zgub ani telefonu ani laptopa!
- Oczywiście. Będę pilnować jak oka w głowie!
- Mam nadziej. Dobra jedziemy bo się spóźnimy na trening.
Klaudia i Waldemar udali się w stronę stadionu, po drodze było mnóstwo korków, dlatego jechali dość długo, ale koniec końców nie spóźnili się, a byli nawet przed czasem. Waldemar otworzył Klaudii szatnie rezerwową i kazała się przebrać, a potem wyjść na murawę dał jej piłkę, a sam poszedł powypełniać dokumenty związane z przepustką i wyjazdem drużyny na obóz przygotowawczy. Klaudia tak jak jej kazał ojciec przebrała się wzięła piłkę i wyszła na murawę. Zaczęła sobie odbijać piłkę, robić różne tricki, nie zauważyła nawet że kilka piłkarzy Majakowa uważnie jej się przygląda z podziwem. W pewnym momecie na murawę wparował Marcin.
- Ej! Złaź z murawy! - krzyczał do Klaudii Marcin
- Może grzeczniej! - odpyskowała Klaudia
- Bo co!?
- Bo gówno!
- Ej zaraz ty jesteś tą dziewczyną z ławki!
- Może... nic Ci do tego
- Oo widzę że już poznałeś moją córkę..
-------------------------------------------------------------------------------
A wiec mamy trzeci rozdział :) Mam nadzieje że się podoba :)
sobota, 9 lutego 2013
2.
Waldemar nieudolnie próbował dodzwonić się do córki po głowie krążyły mu już najgorsze myśli a jeśli jej się coś stało? jeśli wpadła pod samochód? ukradli jej telefon? zgubiła się w mieście?.
Klaudia z Błażejem doszli już do klubu w którym siedział facet w skórze z dwoma gorylami pilnującymi go, przy barze siedział przystojny blondynek który popijał piwo. Błażej przywitał się z blondynkiem siedzącym i przedstawił mnie.
- Rafał - podał mi rękę
- Klaudia
- Piwo dla tej dziewczyny - krzyknął do barmana Błażej
- Ej nie było mowy o żadnym piwie! - powiedziała Klaudia
- Uspokój się. Korzystaj z życia
- Ja mam dopiero 16 lat - powiedziała po cichu do Błażeja
- Ale to ja ci kupuje, a nie ty sama
W tym momencie podszedł do siedzącej przy barze Klaudii facet w skórze, oczywiście za nim stały dwa goryle.
- Co to za piękna istota - spytał głaszcząc Klaudię po policzku
- Ta piękna istota właśnie wychodzi - wkurzyła się
- Ale gdzie...... dzień jest jeszcze młody. Zapraszam do mnie do stolika
- A mogę odmówić? - zapytała z ironią w głosie
- Niestety nie - uśmiechnął się arogancko
Klaudia nie miała wyjścia nie chciała wplątać się w jakieś kłopoty więc grzecznie wstała i poszła do stolika. Facet w skórze po prosił dwa piwa i kazał przynieść je Błażejowi przedtem dając mu fiolkę z tabletkami. Błażej jasno odczytał ten znak że ma wrzucić jedna do piwa Klaudii. Jak mu kazał ta zrobił.
- Bartosz. Bartosz Myszewski ale mówią na mnie "mysza"
- Klaudia
W tym momencie podszedł do stolika Błażej i podał piwo. Mysza dał mu jasny znak że ma zostawić go samego z Klaudią.
- Klaudia.......... Piękne imię dla pięknej damy
- Bardzo dziękuje - odpowiedziała bez entuzjazmu w głosie
- Proszę wypijmy za spotkanie
- Nie piję dziękuje
- Ależ spróbuj to jest najlepsze piwo w mieście
Klaudia w końcu ugięła się u wypiła piwo w towarzystwie Myszy. Czuła się bardzo słabo, ciągle kręciło jej się w głowie, osoby przed nią się kręciły. Nie wiedziała o co chodzi.
- Przepraszam ja muszę......... muszę wyjść - powiedziała ledwo wstając z miejsca
- O nie teraz nigdzie nie pójdziesz! - powiedział i rzucił nią o kanapę.
Klaudia nie miała siły się bronić. Kilka godzin później obudziła się z podartymi spodniami i bluzką leżąca na materacu na zapleczu. Koło niej leżał list zaadresowany do niej. Otworzyła go niepewnie "Jeśli komuś powiesz zginiesz" dziewczyna wystraszyła się i wybiegła z klubu z płaczem po drodze wpadła na kogoś upadając na chodnik.
- Przepraszam - powiedziała nadal płacząc
- Nic się nie stało nie musisz z tego powodu płakać. Dlaczego ty masz porwane ubrania zaraz czy.....
- NIE! - krzyknęła dziewczyna i poleciała do domu.
Wbiegła po schodach na górę i zamknęła się w pokoju kładąc się na łóżku i płacząc. Za nią po schodach wbiegł tata.
- Klaudia! - zaczął szarpać się z drzwiami - Coś się stało? Klaudia! Otwórz te drzwi!
Ale nie było żadnej reakcji ze strony Klaudii przez drzwi słyszał jak dziewczyna płacze. Zdał sobie sprawę że potrzebuje samotności więc ją zostawił.
---------------------------------------------------------------------------------
Jak już tu jesteście to zostawcie po sobie komentarz :) Dla mnie to dodatkowa werwa do pracy :)
Klaudia z Błażejem doszli już do klubu w którym siedział facet w skórze z dwoma gorylami pilnującymi go, przy barze siedział przystojny blondynek który popijał piwo. Błażej przywitał się z blondynkiem siedzącym i przedstawił mnie.
- Rafał - podał mi rękę
- Klaudia
- Piwo dla tej dziewczyny - krzyknął do barmana Błażej
- Ej nie było mowy o żadnym piwie! - powiedziała Klaudia
- Uspokój się. Korzystaj z życia
- Ja mam dopiero 16 lat - powiedziała po cichu do Błażeja
- Ale to ja ci kupuje, a nie ty sama
W tym momencie podszedł do siedzącej przy barze Klaudii facet w skórze, oczywiście za nim stały dwa goryle.
- Co to za piękna istota - spytał głaszcząc Klaudię po policzku
- Ta piękna istota właśnie wychodzi - wkurzyła się
- Ale gdzie...... dzień jest jeszcze młody. Zapraszam do mnie do stolika
- A mogę odmówić? - zapytała z ironią w głosie
- Niestety nie - uśmiechnął się arogancko
Klaudia nie miała wyjścia nie chciała wplątać się w jakieś kłopoty więc grzecznie wstała i poszła do stolika. Facet w skórze po prosił dwa piwa i kazał przynieść je Błażejowi przedtem dając mu fiolkę z tabletkami. Błażej jasno odczytał ten znak że ma wrzucić jedna do piwa Klaudii. Jak mu kazał ta zrobił.
- Bartosz. Bartosz Myszewski ale mówią na mnie "mysza"
- Klaudia
W tym momencie podszedł do stolika Błażej i podał piwo. Mysza dał mu jasny znak że ma zostawić go samego z Klaudią.
- Klaudia.......... Piękne imię dla pięknej damy
- Bardzo dziękuje - odpowiedziała bez entuzjazmu w głosie
- Proszę wypijmy za spotkanie
- Nie piję dziękuje
- Ależ spróbuj to jest najlepsze piwo w mieście
Klaudia w końcu ugięła się u wypiła piwo w towarzystwie Myszy. Czuła się bardzo słabo, ciągle kręciło jej się w głowie, osoby przed nią się kręciły. Nie wiedziała o co chodzi.
- Przepraszam ja muszę......... muszę wyjść - powiedziała ledwo wstając z miejsca
- O nie teraz nigdzie nie pójdziesz! - powiedział i rzucił nią o kanapę.
Klaudia nie miała siły się bronić. Kilka godzin później obudziła się z podartymi spodniami i bluzką leżąca na materacu na zapleczu. Koło niej leżał list zaadresowany do niej. Otworzyła go niepewnie "Jeśli komuś powiesz zginiesz" dziewczyna wystraszyła się i wybiegła z klubu z płaczem po drodze wpadła na kogoś upadając na chodnik.
- Przepraszam - powiedziała nadal płacząc
- Nic się nie stało nie musisz z tego powodu płakać. Dlaczego ty masz porwane ubrania zaraz czy.....
- NIE! - krzyknęła dziewczyna i poleciała do domu.
Wbiegła po schodach na górę i zamknęła się w pokoju kładąc się na łóżku i płacząc. Za nią po schodach wbiegł tata.
- Klaudia! - zaczął szarpać się z drzwiami - Coś się stało? Klaudia! Otwórz te drzwi!
Ale nie było żadnej reakcji ze strony Klaudii przez drzwi słyszał jak dziewczyna płacze. Zdał sobie sprawę że potrzebuje samotności więc ją zostawił.
---------------------------------------------------------------------------------
Jak już tu jesteście to zostawcie po sobie komentarz :) Dla mnie to dodatkowa werwa do pracy :)
czwartek, 7 lutego 2013
1.
-Klaudia, Klaudia obudź się - Klaudia słyszała głosy dochodzące z jej głowy lecz gdy się obudziła nikogo przy niej nie było.
Dziewczyna wstała, umyła się, ubrała i zeszła na dół na śniadanie gdzie w kuchni był już tata. Klaudia usiadła na krześle, a raczej opadła na krzesło.
- Coś się stało? Jesteś jakaś niewyspana - spytał tata stawiając przed Klaudią talerz z kanapkami
- Bo się nie wyspałam. Całą noc śniła mi się mama
- Klaudia, wiem że ci ciężko kilka dni temu pochowaliśmy twoja mamę, niedawno się przeprowadziliśmy, nowa szkoła, nowi ludzie ale jesteś dzielną dziewczyną i dasz sobie radę - próbował ja pocieszyć
- Właśnie przeprowadzka.
- Znowu zaczynasz?
- Po co ona była? Nie mogliśmy zostać we Wrocławiu?
- Kochanie przecież wiesz że tu dostałem dobrze płatna pracę.
- Wiem wiem
- Szykuj się to zdążę zawieźć cię do szkoły bo muszę jechać na trening
- Dam sobie radę
- Jak?
- Jest komunikacja miejska
- Może inaczej. Chcę cię zawieźć pierwszego dnia do szkoły
- Ale ja już nie mam 6 lat tylko 16.
- Ale nadal jesteś moją małą królewną. - podszedł i pocałował ją w czoło - Szykuj się!
Waldemar podwiózł Klaudię pod szkołę.
- Pamiętaj jakby się coś działo to dzwoń
- Dobrze pamiętam. Miłego treningu
- Miłego dnia w szkole królewno...
- Tato......
- Dobrze przepraszam leć już bo się spóźnisz na pierwszą lekcje!
- Pa
Klaudia wyszła z samochodu niepewnie. Musiała przejść przez cały korytarz liceum żeby dojść do swojej klasy. Za sobą słyszała ciągłe szepty "Kto to?" "Kim ona jest?" " Skąd ona jest?" Trudno jej było przechodzić i nie reagować. W pewnym momencie przed nią stanął wysoki brunet torując jej drogę do drzwi.
- Przepraszam - powiedziała dość głośno
- Taka ślicznotka nie ma za co przepraszać - spojrzał jej głęboko w oczy
- Chciałam przejść do klasy - powiedziała bardzo wolno i wyraźnie
- Nie słyszałaś? Dzisiaj odwołane są lekcje
- Chyba dla ciebie - uśmiechnęła się arogancko
- Piękna i zadziorna
- Głupi i tuman!
- Ej ej uważna co mówisz. Ile ty masz wgl lat?
- Wystarczająco! A ty chyba parę lat siedzisz już w tej szkole.
- Dokładnie 6 lat - powiedział usmiechając się
- To chyba nie jest powód do dumy
- Dzisiaj o 13 przed szkołą. Bądź! - powiedział i odszedł.
Klaudia weszła do sali oczywiście nie obeszło się bez przedstawienia nowej uczennicy i opowiedzenia os sobie. Pytania skąd przyjechałam, jak mi się tu podoba, czy mam rodzeństwo itp.
Klaudia bardzo obawiała się tego spotkania o 13 od dziewczyn które poznała dowiedziała się paru rzeczy nie zbyt dobrych o Błażeju ale nie chciała w nie wierzyć. Dochodziła godzina 13 Klaudia wyszła przed szkołę tak tak kazał jej Błażej o dziwo czekał tam na nią.
- Szybko bo mam tylko 10 minut przerwy - podeszła Klaudia
- Haha kto by pomyślał że ty taka grzeczna
- Mów czego chcesz
- Po pierwsze grzeczniej, a po drugie idziemy. - powiedział stanowczo
- Nigdzie z tobą nie idę
- Idziesz idziesz
- Jaki miałabym mieć powód żeby z tobą gdziekolwiek pójść?
- Nie pożałujesz
- Od dziewczyn słyszałam co innego
- Niby co takiego?
- Podobno zaliczyłeś każdą laskę w szkole
- Poprawka wszystkie oprócz tych które teraz przyszły
- Chyba żartujesz?
- Czemu miałbym żartować? Takiej pięknej dziewczyny się nie okłamuje
- Bez przesady. Dobra to gdzie idziemy?
- Do klubu do moich kumpli poznasz ich
- Czekaj zadzwonię do taty - powiedziała wyjmując telefon
- Nie dzwoń! - powiedział wyrywając jej telefon z ręki
- Czemu?
- Po co będzie się denerwował. Chodźmy!
W tym samym czasie Waldemar dojechał na pierwszy trening z nową drużyną.
- Ej chłopaki! - krzyknął zastępca trenera. Od razu wszyscy się zbiegli wokół. - Słuchajcie to jest wasz nowy trener. Waldemar Majewski.
- Cześć.
- Cześć - wszyscy odpowiedzieli chórem.
- Teraz was zostawiam z panem Waldemarem.
- No dobra powiem wam jak moim zdaniem ma to wyglądać, a potem posłucham waszych propozycji. Nie jesteście najmocniejszą grupą w tabeli, co prawda jesteście na ostatnim miejscu, ale to się zmieni! Zaczynamy nowy sezon to są nowe punkty i nowe mecze co za tym idzie nowa nadzieja! Moim zadaniem jest wyprowadzić was na sam szczyt! A jaka jest wasza idea? Słucham? Na prawdę nikt nic nie powie? Gdzie wasz kapitan?
- To ja - wyłonił się z tłumu
- A kto to ja?
- Marcin Gołaczewski.
- To jaka jest twoja idea?
- Taka sama jak pańska
- No i dobrze. Dzisiaj wam troszeczkę odpuszczę ale od następnego treningu ostro zasuwamy! Macie tu piłkę i pograjcie sobie, a ja muszę iść po podpisywać papiery i zadzwonić do córki.
----------------------------------------------------------------------
No i jak wam się podoba? Mam nadzieje że tak i jakoś zniesiecie ten blog :)
Dziewczyna wstała, umyła się, ubrała i zeszła na dół na śniadanie gdzie w kuchni był już tata. Klaudia usiadła na krześle, a raczej opadła na krzesło.
- Coś się stało? Jesteś jakaś niewyspana - spytał tata stawiając przed Klaudią talerz z kanapkami
- Bo się nie wyspałam. Całą noc śniła mi się mama
- Klaudia, wiem że ci ciężko kilka dni temu pochowaliśmy twoja mamę, niedawno się przeprowadziliśmy, nowa szkoła, nowi ludzie ale jesteś dzielną dziewczyną i dasz sobie radę - próbował ja pocieszyć
- Właśnie przeprowadzka.
- Znowu zaczynasz?
- Po co ona była? Nie mogliśmy zostać we Wrocławiu?
- Kochanie przecież wiesz że tu dostałem dobrze płatna pracę.
- Wiem wiem
- Szykuj się to zdążę zawieźć cię do szkoły bo muszę jechać na trening
- Dam sobie radę
- Jak?
- Jest komunikacja miejska
- Może inaczej. Chcę cię zawieźć pierwszego dnia do szkoły
- Ale ja już nie mam 6 lat tylko 16.
- Ale nadal jesteś moją małą królewną. - podszedł i pocałował ją w czoło - Szykuj się!
Waldemar podwiózł Klaudię pod szkołę.
- Pamiętaj jakby się coś działo to dzwoń
- Dobrze pamiętam. Miłego treningu
- Miłego dnia w szkole królewno...
- Tato......
- Dobrze przepraszam leć już bo się spóźnisz na pierwszą lekcje!
- Pa
Klaudia wyszła z samochodu niepewnie. Musiała przejść przez cały korytarz liceum żeby dojść do swojej klasy. Za sobą słyszała ciągłe szepty "Kto to?" "Kim ona jest?" " Skąd ona jest?" Trudno jej było przechodzić i nie reagować. W pewnym momencie przed nią stanął wysoki brunet torując jej drogę do drzwi.
- Przepraszam - powiedziała dość głośno
- Taka ślicznotka nie ma za co przepraszać - spojrzał jej głęboko w oczy
- Chciałam przejść do klasy - powiedziała bardzo wolno i wyraźnie
- Nie słyszałaś? Dzisiaj odwołane są lekcje
- Chyba dla ciebie - uśmiechnęła się arogancko
- Piękna i zadziorna
- Głupi i tuman!
- Ej ej uważna co mówisz. Ile ty masz wgl lat?
- Wystarczająco! A ty chyba parę lat siedzisz już w tej szkole.
- Dokładnie 6 lat - powiedział usmiechając się
- To chyba nie jest powód do dumy
- Dzisiaj o 13 przed szkołą. Bądź! - powiedział i odszedł.
Klaudia weszła do sali oczywiście nie obeszło się bez przedstawienia nowej uczennicy i opowiedzenia os sobie. Pytania skąd przyjechałam, jak mi się tu podoba, czy mam rodzeństwo itp.
Klaudia bardzo obawiała się tego spotkania o 13 od dziewczyn które poznała dowiedziała się paru rzeczy nie zbyt dobrych o Błażeju ale nie chciała w nie wierzyć. Dochodziła godzina 13 Klaudia wyszła przed szkołę tak tak kazał jej Błażej o dziwo czekał tam na nią.
- Szybko bo mam tylko 10 minut przerwy - podeszła Klaudia
- Haha kto by pomyślał że ty taka grzeczna
- Mów czego chcesz
- Po pierwsze grzeczniej, a po drugie idziemy. - powiedział stanowczo
- Nigdzie z tobą nie idę
- Idziesz idziesz
- Jaki miałabym mieć powód żeby z tobą gdziekolwiek pójść?
- Nie pożałujesz
- Od dziewczyn słyszałam co innego
- Niby co takiego?
- Podobno zaliczyłeś każdą laskę w szkole
- Poprawka wszystkie oprócz tych które teraz przyszły
- Chyba żartujesz?
- Czemu miałbym żartować? Takiej pięknej dziewczyny się nie okłamuje
- Bez przesady. Dobra to gdzie idziemy?
- Do klubu do moich kumpli poznasz ich
- Czekaj zadzwonię do taty - powiedziała wyjmując telefon
- Nie dzwoń! - powiedział wyrywając jej telefon z ręki
- Czemu?
- Po co będzie się denerwował. Chodźmy!
W tym samym czasie Waldemar dojechał na pierwszy trening z nową drużyną.
- Ej chłopaki! - krzyknął zastępca trenera. Od razu wszyscy się zbiegli wokół. - Słuchajcie to jest wasz nowy trener. Waldemar Majewski.
- Cześć.
- Cześć - wszyscy odpowiedzieli chórem.
- Teraz was zostawiam z panem Waldemarem.
- No dobra powiem wam jak moim zdaniem ma to wyglądać, a potem posłucham waszych propozycji. Nie jesteście najmocniejszą grupą w tabeli, co prawda jesteście na ostatnim miejscu, ale to się zmieni! Zaczynamy nowy sezon to są nowe punkty i nowe mecze co za tym idzie nowa nadzieja! Moim zadaniem jest wyprowadzić was na sam szczyt! A jaka jest wasza idea? Słucham? Na prawdę nikt nic nie powie? Gdzie wasz kapitan?
- To ja - wyłonił się z tłumu
- A kto to ja?
- Marcin Gołaczewski.
- To jaka jest twoja idea?
- Taka sama jak pańska
- No i dobrze. Dzisiaj wam troszeczkę odpuszczę ale od następnego treningu ostro zasuwamy! Macie tu piłkę i pograjcie sobie, a ja muszę iść po podpisywać papiery i zadzwonić do córki.
----------------------------------------------------------------------
No i jak wam się podoba? Mam nadzieje że tak i jakoś zniesiecie ten blog :)
środa, 6 lutego 2013
Bohaterowie
- Klaudia Majewska 17 lat - Bardzo dobra uczennica, miła pomocna, po spotkaniu Rafała wszystko się zmienia
- Rafał Młynarski 19 lat - z pozoru miły, poukładany chłopak ale pozory mylą
- Błażej Kruszyński - 22 lata - Kumpluje się z nieciekawym towarzystwem, kolega Rafała
- Bartosz Myszewski przezwisko "Myszor" - Narkotykowy diler, znany w mieście
- Marcin Gołaczewski 21 lat - polski piłkarz grający na co dzień w pierwszym składnie Majakowa Warszawa, reprezentant Polski
- Waldemar Majewski 50 lat - Ojciec Klaudii, trener Majakowa Warszawa oraz reprezentacji Polski, samotnie wychowujący córkę kiedy żona umarła.
* Majaków Warszawa - drużyna całkowicie wymyślona przeze mnie NIE ISTNIEJE!!
** Postacie zawarte w opowiadaniu też są całkowitym wytworem wyobraźni!!
Subskrybuj:
Posty (Atom)





